piątek, 27 czerwca 2014

Pralnia



„Koty” powstawały głównie w dawnej przydomowej pralni przemienionej wtedy na „Pralnię”. Miejscu zderzenia prowincjonalnej rzeczywistości z dość samotną fantazją. Tam rodziły się moje monotypie i pierwsze nieporadne ikony, malowane na wyproszonych okrajkach poczerniałych desek. „Pralnia”, jak widzę po latach, była jednak wtedy nade wszystko rodzajem teatralnej scenografii próbującej zagłuszać socjalistyczną nudę i łagodzić absmak. 
Dopiero potem przeobraziła się w prawdziwą pracownię…
Pozostało mi po niej parę zdjęć / poniżej /, z uskrzydloną nogą bożka Hermesa/ przewodnika wędrowców/ na frontowej ścianie i wystawkami prac prezentowanymi „sobie a muzom”. Chociaż, bywało, że odwiedzali mnie tam tacy jak i ja wędrowcy, również poszukujący sensu swojej żałosnej wędrówki przez radosną PRL…








Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna